Prawdopodobnie najlepszy blog w Polsce [WYWIAD]


 

Zapraszam Was na wywiad z Michałem Fedorowiczem – autorem słynnego bloga Kulturą w płot i zdobywcą pierwszego miejsca w prestiżowym konkursie Blog Roku 2014.

 


Jesteś dla mnie mistrzem w wyszukiwaniu ciekawych tematów. Czytam sporo polskich blogów i na bardzo wielu z nich dominuje przeżuwanie po raz tysięczny tych samych wątków. Cztery słowa: jak Ty to robisz?

To w sumie bardzo proste. Zanim zabiorę się za pisanie, sprawdzam, czy znaleziony przeze mnie temat nie pojawił się przede wszystkim w mediach mainstreamowych, potem na Wykopie, a następnie na innych blogach. Jednak pojawienie się go tam nie zamyka automatycznie drogi do publikacji na KWP.

Widząc, że materiał nie zrobił odpowiedniego szumu, staram się go ugryźć od innej strony i, przede wszystkim, przygotować go lepiej.

Czasem się to udaje.


Czy szukając pomysłu na artykuł, korzystasz z narzędzi podpowiadających najczęściej wyszukiwane frazy? Wielu blogerów konstruuje swoje wpisy w oparciu o takie wytyczne. Mówiąc wprost: „układasz się” z wyszukiwarkami czy po prostu – piszesz swoje?

Na ponad 600 dotychczas napisanych tekstów na KWP, chyba tylko w jednym przypadku korzystałem z aktualnego trendu wyszukiwania. Piszę w moim przekonaniu rzeczy ciekawe i liczę na to, że moi czytelnicy takimi je uznają. A następnie podzielą się z innymi, tym samym napędzając ruch lepiej niż Google.

KWP to jeden z tych blogów, na których trudno jest znaleźć słaby wpis. Takich rzeczy tam po prostu nie ma. Jak udaje ci się utrzymać tak wysoki poziom przez tyle lat? I pytanie pomocnicze: czy miałeś może taką sytuację, że w ostatniej chwili zrezygnowałeś z opublikowania artykułu, żeby ten akurat tekst nie zaniżał poziomu bloga?

Trochę połechtałeś moje ego (śmiech). Osobiście uważam, że zawsze może być lepiej i generalnie do tego dążę. Niestety, co jest zauważalne, w ostatnim roku pisałem nieco mniej, ze względu na fakt, że obowiązki rodzinne i zobowiązania wobec pracodawcy (nie utrzymuję się z bloga) ograniczają ilość wolnego czasu. A co do wycofywania się z tekstu – chyba tylko raz wycofałem tekst z bloga, na prośbę zresztą autora zewnętrznego, który go przygotował. Chociaż ja osobiście nic do jego treści nie miałem.


Czy przez te wszystkie lata dorobiłeś się może swoich naśladowców?

Trudno powiedzieć. Nie mam czasu na śledzenie trendów w blogosferze, nie mówiąc już o konkretnych blogach. Na pewno KWP było jednym z pierwszych w polskiej sieci, który publikował wpisy na zasadzie: krótki opis + seria zdjęć. Widać, że przez te 6 lat pisania takich blogów/serwisów pojawiło się w Polsce na pęczki. Jeśli zaś chodzi o treści nieco bardziej rozbudowane, to nie zauważyłem. Ale też nie szukałem.


Pytanie katastroficzne: wyobraź sobie, że z dnia na dzień pada Twój blog. Na amen. Zero kopii zapasowych, żadnej nadziei na przywrócenie strony. Odczuwasz zdenerwowanie czy… ulgę?

Raczej wściekłość. KWP docelowo ma być przeze mnie tworzone przez 18 lat, a później przekazane pod opiekę pierworodnemu. Nie wiem, czy będzie zainteresowany, ale bardzo na to liczę. (śmiech) A kopie zapasowe mam. Zawsze. I to w wielu miejscach, więc czuję się poniekąd bezpiecznie.

Konkurs Blog roku umarł, zanim na dobre rozwinął skrzydła. W jaki sposób nowo powstające blogi mogą wybić się w blogosferze, kiedy to wybicie się jest dużo trudniejsze niż rok temu i o niebo trudniejsze niż dwa-trzy lata temu?

Wydaje mi się, że interesujące treści same się obronią. Oczywiście trzeba im pomóc odpowiednią promocją w social mediach (zbudowanie i utrzymywanie fanpage’a bardzo pomaga) oraz mieć odrobinę szczęścia. Oraz cholernie dużo samozaparcia.

Bo początkowy zapał szybko mija, kiedy od razu nie widzi się efektów. Ja na efekty czekałem w sumie 3 lata.

I szczęścia mi nie zabrakło – to poniekąd zasługa czytelników będących jednocześnie aktywnymi użytkownikami Wykopu, którzy sami z siebie zaczęli wrzucać moje teksty czy znaleziska do Wykopaliska.


Przeglądasz masę źródeł. Czy nie masz wrażenia, że wszystko w kulturze / sztuce / popkulturze już było? Albo inaczej – czy pamiętasz materiał tak niecodzienny, że nie dało się go przypasować do niczego, co już istnieje?

Bardzo możliwe, że już było. Ale ludzie mają krótką pamięć, więc warto im te fajniejsze, ciekawsze rzeczy przypominać. Dlatego zresztą tak często piszę na KWP o rzeczach starych, nawet z pogranicza historii.

Wynajdujesz rzeczy tak niezwykłe, że gdybyś pewnego dnia wpadł na pomysł, żeby spreparować coś zupełnie od zera – myślę, że nikt nie zauważyłby, że to fejk. Mam tu teraz na myśli kulturotwórczą rolę Twojego bloga. Czujesz, że masz jakąś „misję” w tym zakresie?

Brakowało mi w Polsce serwisu czy bloga, który potrafiłby pisać o kulturze bez zadęcia. Długo szukałem i kiedy nie znalazłem, postanowiłem zrobić go osobiście. Oczywiście przez lata pojawiły się zarzuty, że spłycam niektóre wątki, że piszę zbyt prostym, czasem wulgarnym językiem, że mój styl bardziej pasuje do wynurzeń licealistów niż publicystów, ale całość jest zabiegiem raczej świadomym.

Chcę z tym, co piszę, trafić do każdego, a nie mógłbym tego zrobić tworząc kolejny „Kwartalnik literacki” czy „Kino”.


Jesteś kuratorem treści. Czy wyobrażasz sobie w przyszłości tak wielki przyrost informacji znajdującej się w obiegu, że będą potrzebni kuratorzy kuratorów, a nawet kuratorzy kuratorów kuratorów?

A nie jest tak, że już doczekaliśmy takich czasów?


Jak rozgraniczasz, czy coś jeszcze jest kulturą i nadaje się na bloga, czy już nie należy do tej kategorii? Piję między innymi do wpisu o… pierdzeniu, choć nie tylko.

Jak to kiedyś dość naiwnie, hurraoptymistycznie i publicznie stwierdziłem – wszystko jest kulturą. To jest pojęcie tak szerokie, że właściwie mógłbym pisać u siebie o wszystkim. I może właśnie dzięki temu udaje się nieco kulturę odczarować.

Czy nie myślałeś kiedyś o (jak to się modnie teraz mówi) „odpaleniu nowego projektu”? Na przykład o kanale na YouTube?

Książka była jednym z takich projektów, chociaż nigdy nie zakładałem, że kiedykolwiek ją wydam. Na skutek splotu różnych okoliczności po prostu przyszło mi ją napisać. Osobiście uważam, że nie nadaję się na youtubera – zawsze lepiej szło mi pisanie, niż mówienie. Czuję się świetnie z tym, co robię i nie potrzebuję zmian ani nowych wrażeń.


Czym zajmowałbyś się, gdybyś nie prowadził bloga? Masz jakiś wymarzony zawód, zajęcie, które dawałoby Ci podobną frajdę jak blogowanie?

Pewnie traciłbym nieco więcej czasu na filmy, seriale i, być może, granie. Czyli to, co robię na co dzień, z tą różnicą, że bym o tym nie pisał. Zawodowo pracuję w mediach i robię to, co zawsze w sumie chciałem robić. Ale nie zamykam się tylko na taką ścieżkę rozwoju.


Czy masz takie filmy, których oglądanie nigdy ci się nie znudzi?

A czy komuś znudzić się może „Szklana pułapka”, „Powrót do przyszłości” czy „Forrest Gump”? Sporządzenie pełnej listy jest niemożliwe, ale przyznam, że w ostatnich latach najczęściej wracam do pierwszych trzech filmów z Jasonem Bourne’em, „Na skraju jutra”, „Jaj w tropikach” i „Dorwać Smarta”. Tymi filmami nie sposób się znudzić.

Jesteś pierwszym blogerem jakiego znam, który oficjalnie przyznaje, że chce przekazać swój blog następnym pokoleniom. W Twoim przypadku chodzi o syna. Jak myślisz, jak chłopak zareaguje na taki prezent? Potraktuje jako dar od losu, wyzwanie czy… kłopot?

Po części odpowiedziałem na to pytanie wyżej. Zakładam, że w pierwszej chwili nie będzie zainteresowany, ale kiedy pokażę mu, ile przez 18 lat na nim zarobiłem, to może zmieni zdanie. Chyba że będzie znał już pojęcie inflacji (śmiech).


O czym będzie Twoja następna książka?

Gdybym miał czas i chciał zarobić na pisaniu wziąłbym się za jakieś polskie klimaty mafijne, bo chyba tylko to się dobrze sprzedaje. Na razie jednak żadnych książek nie planuję.


Czy masz inne pasje poza pisaniem? A może coś, o czym nikt nie wie? Malowanie? Szydełkowanie?

Nowe technologie. Lubię o nich czytać, lubię je posiadać. I w sumie o nich mógłbym kiedyś spróbować pisać.


I ostatnie pytanie: Arka Gdynia czy Lechia Gdańsk? 🙂

Nie ma dla mnie niczego mniej interesującego niż polska klubowa piłka nożna. Dlatego odmawiam odpowiedzi na to pytanie (śmiech).

 



Zobacz koniecznie:

Przychodzi klient do freelancera i nudzi tak

1909 – historia prawdziwa

Krótka historia pewnej internetowej rodziny

  • Dziękuję za super wywiad.
    Bloga obserwuję już od jakiegoś czasu i jest dla mnie niewyczerpywanym źródłem inspiracji 🙂

  • Świetny wywiad, autor wydaje się osobą bardzo skromną 🙂 Blog bardzo inspirujący, dużo fajnych treści, a nie ukrywam na to zwracam uwagę zawsze w pierwszej kolejności 🙂

    Cudowny prezent dla dziecka. To ja będę drugą blogerką, która swojemu dziecku przekażę bloga i… coś jeszcze :))
    „Wszystko jest kulturą” a dla mnie wszystko jest copywritingiem 🙂

    • Ciekawe, czy dla każdego dziecka trzeba robić nowy blog, czy można przekazać jeden – wszystkim (i niech się szarpią między sobą 🙂

      • Jeden dla każdego 🙂

  • eV

    Bardzo ciekawy wywiad. Cztyam KWP od dawna i cieszę się, że mogłam przeczytać trochę więcej o autorze postów :).

    • Dziękuję 🙂 To jeden z moich ulubionych blogów 🙂

  • I to jest blogowanie a nie robienia ludzi w bambuko za parę groszy albo oszukiwanie ludzi wklejając linki do jakiś tam produktów. Nie znalam tego Pana ale chętnie go poznam. Przemawia do mnie jego skromność i to w jaki sposób opowiada o swoim blogu 🙂

    • Zdecydowanie warto zajrzeć! 🙂 Mocno wciąga 🙂

  • Martyna Cieślińska

    Bardzo mi się podoba wywiad. Znak bloga Pana Michała i bardzo lubię ;] Człowiek inspiracja
    pozdrawiam

  • Pomysł oddania swojego bloga synowi, jest równie ciekawy, co przerażający.

  • Uwielbiam styl KWP! I zdjęcia i teksty!

    • Zgadzam się, świetna robota.
      Najciekawsze jest to, że sam przyznaje, że nie zarabia na tym blogu.

  • Potwierdzam, zaglądam czasami na KWP to solidna firma, gdzie ciężko znaleźć choćby drobne uchybienia. 😉

  • A ja dla odmiany dopiero teraz się dowiedziałem o KWP. Zerknę w wolnej chwili.

  • nieprzyzwoitka

    Ambitny plan z tym przekazaniem bloga synowi. Jestem ciekawa jak to się skończy – czy młody przejmie, czy pójdzie swoją drogą.

  • Nigdy nie słyszałem o tym blogu i cieszę się, że go teraz odkryłem. Bardzo inspirujący ten wywiad i ten ambitny plan pisania przez 18 lat, aż pozazdrościć kreatywności.

  • Agnieszka Gertner

    bardzo fajnie piszesz, chyba muszę tu zaglądać częściej 🙂 a o KWP słyszałam, nigdy nie zaglądałam – czyli potwierdza się moje przekonanie, że czytanie testów dłuższych niż napisy do slajdu filmowego jeszcze nie umarło 🙂

  • Warto nadrobić (chociaż ostrzegam, że wciąga mocno).
    Na wywiad już się cieszę (choć stresik też jest 😉