Wywiad z Minervą – autorką wyjątkowego bloga o sztuce


Bohaterką kolejnego wywiadu jest Justyna Stasiek-Harabin – autorka jedynego w swoim rodzaju bloga o sztuce laminerva.pl


Co można robić po historii sztuki, żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że zmarnowało się pięć lat życia?

Na przykład to, co robię ja: pracować w muzeum, współtworzyć magazyn o sztuce i prowadzić bloga. Pomysłów jest naprawdę sporo. Grunt to wiedzieć, czego się chce, zwłaszcza od samego siebie.


Czy znasz malarzy mało albo zupełnie niekreatywnych? Takich, którzy całe życie – mówiąc wprost – zrzynali od innych, bardziej twórczych?

Inspiracje w sztuce to rzecz zupełnie naturalna i potrzebna. Zdarzają się jednak faktycznie tacy, którzy jedynie kopiują, przetwarzają coś, co już było – w skali 1:1. Zaczerpnąć pomysł od innego artysty to nie grzech. Jednak sztuką jest stworzyć dzieło, które będzie jedno jedyne, „własne”. Tu właśnie objawia się pewien geniusz i kunszt danego artysty:

robię coś swojego, coś, co mnie definiuje i określa w sposób nie dający się podrobić.


Co takiego jest w górach, że kompletnie zawracają ludziom w głowie? Znam odpowiedź, bo sam tam mieszkam, ale chciałbym poznać Twoje zdanie.

Moja miłość do gór ma dwie odsłony. Pierwsza wiąże się z miejscem zamieszkania i dorastania. Krajobraz Beskidu Sądeckiego miał wielki wpływ na kształtowanie się mojego dorosłego życia, dlatego już na zawsze będzie bliski mojemu sercu. Będę miała do niego wielki sentyment.

Góry, zwłaszcza te wysokie (np. Tatry) kocham także za to poczucie wolności i bliskości dzikiej natury, jakiego można doświadczyć wspinając się po ostrych kamieniach na szczyt.

Cisza, powiew wiatru, surowe skały – jest w tym coś mistycznego, coś z romantycznego postrzegania natury, jak w obrazach Caspara Davida Friedricha:


Bardzo podoba mi się ten rodzaj wrażliwości, który mocno przebija z Twojego bloga. Czy jednak nie jest ona dla Ciebie ciężarem?

Niedawno pisałam o tym, że nadwrażliwość to piękny dar, ale można się z niego cieszyć na sto procent dopiero, kiedy człowiek nauczy się samego siebie i zrozumie te wszystkie dziwne mechanizmy wpływające na jego osobowość. Mnie się to udało. Dlatego to, co faktycznie kiedyś było dla mnie ciężarem, traktuję obecnie jak jedną z moich ważniejszych zalet. Akceptuję taki stan rzeczy i staram się przekuć to w jakiś sukces.


Którego z malarzy chciałabyś mieć jako sąsiada? A z którym nie chciałbyś mieć nic wspólnego?

To fajne pytanie, bo żeby na nie odpowiedzieć, trzeba zdawać sobie sprawę z tego, jacy artyści byli w relacjach z innymi. Chciałabym móc odwiedzać Tadeusza Makowskiego w jego pracowni. Chciałabym zobaczyć w jego oczach ten smutek, który mnie tak bardzo fascynuje, kiedy czytam jego „Pamiętnik”.

Natomiast boję się Francisa Bacona, myślę, że bardziej wolałabym oglądać jego prace, niż spotykać się z nim osobiście.


Czy to prawda, że żeby tworzyć, trzeba być w mniejszym lub większym stopniu pokiereszowanym przez życie?

Sądzę, że my wszyscy, mniej lub bardziej, jesteśmy przez życie pokiereszowani.

W sztuce chodzi bardziej o świadomość tego pokiereszowania i umiejętność wykorzystania tych doświadczeń, wspomnień, traum itp. w pracy twórczej. Każdy z nas daje upust swoim emocjom na swój sposób. Niektórzy mają taki dar, który pozwala im czynić to właśnie poprzez sztuki wizualne, czy muzykę.


Jakiej muzyki nie lubisz słuchać?

Takiej, która mnie nie rusza, nie wstrząsa w żaden sposób. Muzyka potrafi czynić cuda z człowiekiem, chyba właśnie dlatego tak

kocham dźwięki, które mnie wewnętrznie rozbudzają, pozwalają płakać, krzyczeć, wprowadzają w różne stany emocjonalne.


Napisałaś kiedyś, że masz problem z teraźniejszością. W jakiej epoce czułabyś się zatem jak przysłowiowa ryba w przysłowiowej wodzie?

Myślałam dużo o tym i myślę, że w żadnej. Bo w tej tęsknocie chyba najbardziej chodzi właśnie o to, że się tęskni, o nic więcej. Gdybym żyła w XIX wieku, nie znałabym innego świata i prawdopodobnie nadal odwracałabym głowę z utęsknieniem patrząc na minione czasy.

Człowiek po prostu szuka sobie różnorakich dróg do ucieczki przed teraźniejszością.

I sądzę, że robił to zawsze, bez względu na to, w jakiej epoce żył.


Załóżmy, że wygrywasz w lotto. W obraz którego malarza zainwestowałabyś każde pieniądze? Czy jest jakieś dzieło sztuki, które chciałabyś mieć tylko dla siebie?

Kupiłabym sobie obraz Muncha, pejzaże Stanisławskiego i któregoś z ekspresjonistów niemieckich. Inwestowałabym także w młodą sztukę – najważniejsze nie jest nazwisko, ale to, co przedstawia płótno.


Jeśli nie historia sztuki, to co? Gdybyś mogła cofnąć czas, jak pokierowałabyś swoją karierą?

Gdybym miała wybrać jeszcze raz, wybrałabym dokładnie tak samo. Zakładając jednak, że nie mogę ponowić wyboru, prawdopodobnie zajęłabym się etnografią.


Masz ogromną wiedzę teoretyczną. Czy myślałaś kiedyś o malowaniu? A może już malujesz?

Myślałam o malowaniu, kiedyś nawet coś tam próbowałam stworzyć, jednak patrząc na swoje „prace” szybko wymyśliłam, że nie tędy droga. Nie mam na tyle talentu i wyobraźni, aby to co robię, było atrakcyjne.

Stać mnie było jedynie na poprawne odtwarzanie rzeczywistości, a w sztuce przecież chodzi o coś zdecydowanie więcej.


Pewnego dnia, przez kilka godzin z moim słuchem działo się coś złego. Pomyślałem wtedy, że nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Czy wyobrażasz sobie życie bez możliwości patrzenia na dzieła sztuki?

Przyznaję, że nie mogę sobie tego wyobrazić i sama ta myśl napawa mnie strachem. Mam nadzieję, że będzie mi dane cieszyć wszystkimi zmysłami do końca życia.


Czy „kręci cię” sztuka współczesna? Czy nie sądzisz, że w tej dziedzinie niektórzy artyści doszli już do ściany?

Myślę, że w każdej epoce, nie tylko w czasach najnowszych, byli tacy, którzy chcieli szokować i umieli w zasadzie tylko to.

Kiedyś bardzo skupiałam się na tych wszystkich frustrujących przykładach sztuki, które psuły (i nadal psują) rynek. Złą sztukę trzeba jednak po prostu omijać i skupiać się na tej, która zasługuje na pochwałę i wciąż reprezentuje świetny poziom.

Sztuka współczesna to pojemne hasło, w tym mieszczą się zarówno niezrozumiałe instalacje, jak i doskonałe malarstwo młodych twórców ze świetnym warsztatem.


Twój ulubiony, najbardziej „malarski”, obłędny wizualnie film to…

Trudne pytanie. Lubię np. rosyjskiego kino, zwłaszcza Zwiagincewa. Do tej pory mam w oczach jego „Lewiatana” z cudownymi pejzażami i muzyką Philipa Glassa. Nie mam jednego ulubionego filmu.


Czy prowadzenie bloga o sztuce jest ma sens? Jakie daje korzyści (materialne / pozamaterialne)?

Korzyści jest wiele, choć na pierwsze miejsce wybija się zwłaszcza satysfakcja i radość, że to co podoba się mnie, znajduje też aprobatę wśród wielu czytelników.

Czasami ktoś podziękuję mi za wyjaśnienie danego terminu albo zjawiska – to niezwykle miłe momenty, które mobilizują do dalszej pracy. Niektórzy znają mnie w sieci jako panią od sztuki. Fajnie jest więc być kojarzonym jako specjalista w danej dziedzinie.

To pomaga mi robić swoje 🙂



Wpisy, które koniecznie musisz przeczytać:

O pani Kursywie, panu Boldzie i tramwaju, który jeździł własnymi torami

Przychodzi klient do freelancera i nudzi tak

1909 – historia prawdziwa

  • To będzie bardzo długi komentarz, ale może nie? 🙂 Bardzo przyjemnie czytało się ten wywiad, czekam na więcej 🙂 Odniosę się do cytatu: „robię coś swojego, coś, co mnie definiuje i określa w sposób nie dający się podrobić.” – cała ja 🙂
    Chociaż gdy Cię ktoś kopiuje to już chyba powód tylko do uśmiechu 🙂 I drugi ulubiony: „Grunt to wiedzieć, czego się chce, zwłaszcza od samego siebie.” – Proste, piękne, prawdziwe. Ważne, żeby w sztuce nie zatracić siebie i kurczę, znowu wraca do mnie ten Beskid Sądecki – pojadę tam, przysięgam! 🙂

    „Cisza, powiew wiatru, surowe skały – jest w tym coś mistycznego” – tak samo uważam 🙂 🙂 I też kocham Tatry! (i teraz właśnie poczułam, że znowu muszę tam wrócić 🙂

    „W sztuce chodzi bardziej o świadomość tego pokiereszowania i umiejętność wykorzystania tych doświadczeń, wspomnień, traum itp. w pracy twórczej. Każdy z nas daje upust swoim emocjom na swój sposób. Niektórzy mają taki dar, który pozwala im czynić to właśnie poprzez sztuki wizualne, czy muzykę.” – Bardzo prawdziwe! Mam tak samo 🙂

    „Gdybym żyła w XIX wieku, nie znałabym innego świata i prawdopodobnie nadal odwracałabym głowę z utęsknieniem patrząc na minione czasy.” – podobnie jak autorka, najlepiej czułabym się w XIX, a może nawet w XVIII wieku, a szczególnie w epoce wiktoriańskiej! To były czasy i te długie suknie 😉

    „Mam nadzieję, że będzie mi dane cieszyć wszystkimi zmysłami do końca życia.” – to i moje, skromne marzenie 🙂

    Wywiad świetny, dobra robota, pozdrowienia dla autorki. Miło jest odkryć nowy blog 🙂

    • Bardzo dziękuję za obszerny komentarz 🙂

      Co do tego bloga – uważaj! Naprawdę wciąga 🙂
      To jeden z tych blogów, przez który wyjątkowo mocno przebija osobowość autora / autorki. Po paru wpisach będziesz wiedzieć, o co mi chodzi.

    • Ojej, ileż tu komentarzy! Dziękuję za wspaniałe i miłe słowa!

  • Po naszej ostatniej rozmowie szybko przeszedłeś do czynu 🙂 ! lubię Twoje artykuły, nie wiem, co będzie dalej 🙂

    • Akurat praca nad tym wywiadem rozpoczęła się w sierpniu 2016 roku 🙂
      Nie mam rozpisanego planu artykułów, idę teraz totalnie na żywioł :))

    • Ociągałam się strasznie z odpowiedziami, mam nadzieję, że Maciek mi to wybaczył 😉

      • Wybaczył, wybaczył 🙂
        Na dobre rzeczy warto czekać 🙂

  • Ach ta wrażliwość! Jest motorem napędowym każdej artystycznej duszy. Czasem przeszkadza, kiedy podpowiada zbyt wiele scenariuszy, ale to dobra przypadłość 🙂

    • To zależy…
      Chociaż w sumie – lepiej być nadwrażliwym niż niewrażliwym.

  • Bardzo ciekawy wywiad. Widzialam w komentarzach, ze pracowales nad nim kilka miesiecy – to widac, brawo 🙂 Bardzo chetnie poczytam bloga Minervy, wydaje sie byc fantastyczna osoba.

  • Baaaardzo ciekawy wywiad. Śmigam już na autostradzie cyberprzestrzeni na blog autorki!

  • Interesujący wywiad, bo interesująca Osoba odpowiadająca na Pana ciekawe pytania. 🙂

    • Przeprowadzanie wywiadów z takimi osobami to czysta przyjemność 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Świetnie się czytało – a wrażliwość dostrzegam nie tylko w osobie przepytywanej, ale również w zadającej pytania 😉 O twórczości Makowskiego opowiadałam na ustnej maturze – zdałam śpiewająco, więc do tej pory mam do jego obrazów sentyment 🙂

    • Z tym maturalnym sentymentem faktycznie coś musi być na rzeczy (ja analizowałem Szymborską – do dziś ciepło o niej myślę 😉

  • Kathy Mo

    Bardzo ciekawy wywiad z niezwykle ciekawą osobą. Cenię niezwykle osoby, które przede wszystkim podążają za swoją pasją bez oglądania się na to, czy przynosi to pieniądze, czy nie.

  • Ja zawsze traktuję historyków jako swego rodzaju artystów, ale takich z górnej półki 🙂

    • Bardzo miło czytać takie rzeczy 🙂

  • Zgadzam się 🙂

  • Laura

    Od teraz będę obserwować ta pania. Bardzo ciekawy wywiad 🙂 http://www.misslaura.pl

  • Podziwiam osoby, które od początku potrafią się wyraziście zdefiniować zawodowo, mieć w sobie przekonanie, że to co robią jest w zgodzie z ich osobowością. Oczywiście, wciąż poszukają innych form spełnienia artystycznego, ale są one niejako uzupełnieniem przewodnich myśli. 🙂
    Bookendorfina

    • A ile przez to oszczędzają czasu. Od razu biorą się za właściwą rzecz, a nie błądzą bez sensu…

  • Karolina www.wNaszejBajce.pl

    Przeczytałam z przyjemnością! Już mam kolejny wartościowy blog do zaobserwowania. Z chęcią będę czytała częściej takie wywiady. Świetna robota 🙂

  • Pytania nieszablonowe bo i nieszablonowy rozmówca. Super wywiad, super dobór osoby i pytań do niej. Choć nie znam, to mnie mocno zaciekawiło.

  • Przyjemny wywiad, fajnie, że takie nieoczywiste pytania, nie z szablonu. Przyznaję, że bloga Justyny nie znam, ale po Twoim wywiadzie chętnie się zapoznam 🙂

    • Warto, jest taki właśnie… nieoczywisty. Jedyny w swoim rodzaju.

  • Fajnie było przeczytać wywiad, zwłaszcza, że też jestem po historii sztuki 🙂 Zajrzę na bloga autorki na pewno. Natomiast nie zgodzę się ze zdaniem, że jest coś takiego jak zła sztuka 🙂 Wszystko zależy od punktu widzenia, tożsamości kulturowej, czasów, mód itp itd. Wiele, w dzisiejszych czasach sławnych i często bezcennych dzieł, w swoich czasach było obrazoburczych, wywrotowych, szokujących, czy właśnie było dla ówczesnych „złą sztuką”.

    • Pytanie – ile z dzisiejszych szokujących dzieł przetrwa próbę czasu?

      • Tego już się nie dowiemy, tak samo jak tego ile „szokujących” dzieł z przeszłości nie przetrwało do dziś… a nawet jak tak, to już nie szokują, a nawet drgnienia powieki nie wzbudzają 🙂 Wszystko jest tylko percepcją.

  • czytajkomiksy.pl

    Wspaniałe prace 😉