Lepiej mieć dziecko czy Mercedesa? [test porównawczy]


 

Podobno wychowanie dziecka od narodzin do pełnoletności kosztuje nawet 200 tysięcy złotych. Czyli tyle, ile trzeba dać za nowego Mercedesa lub inny samochód tej klasy.

Czy wobec tego lepiej mieć dziecko czy auto? Jakie są podobieństwa i różnice między samochodami a dziećmi? Sprawdźmy!

 


Nowy Mercedes nie rodzi się w bólach

Bo ból portfela jest rozłożony na wieloletnie bóle ratalne. Chyba, że bierzemy go w trzyletni leasing. Oczywiście auto, nie dziecko. Chociaż w sumie…

Pewnie niektórych rodziców ucieszyłaby opcja wymiany swojego rozwydrzonego berbecia na nowszy model.


Nowego auta nie trzeba przystawiać do piersi co 3 godziny

Spokojnie wytrzymują do 6 godzin rozłąki z właścicielem.


Na Mercedesa nie dostaniesz pieniędzy z 500+

Chyba, że to twój drugi Merc w rodzinie.


Opieka społeczna nie odbiera Mercedesów z powodu biedy

Jeśli przestaniesz dbać o auto, najwyżej ktoś napisze na ubłoconej karoserii słowo „brudas”.


Nowy Mercedes nie wyje po nocach

Chyba, że garażujemy go pod chmurką (pod blokiem).


Na nowy samochód trzeba czekać dłużej niż 9 miesięcy

Oczywiście jeśli chcemy mieć wersję, jakiej nie ma jeszcze nikt na świecie.


Ubezpieczenie nowego auta – boli

Prawie tak samo jak seria szczepień obowiązkowych jakimi szprycuje się niemowlaka. Jednak w przeciwieństwie do rodziców z nurtu antyszczepionkowego, nic nie słychać o członkach ruchu antyubezpieczeniowego.


Mężczyzna w nowej bryczce zawsze zwraca na siebie uwagę

Głównie płci przeciwnej. Samotny facet z noworodkiem – tak samo.


Im młodszy pojazd, tym bardziej się o niego dba

Im starszy, tym częściej przymyka się oko na niedoskonałości typu rysa na zderzaku. Z dziećmi jest podobnie. Komu nie zdarzyło się zapomnieć odebrać 5-latka z przedszkola…?


Samochody po wypadku nie nadają się do niczego

Nastolatek, który spada z drzewa podczas kradzieży jabłek – będzie uparcie twierdził, że nic mu się nie stało.


Nastoletnie auta nie uciekają z domu

Nastoletnie nastolatki – tylko o tym marzą. Jedyne, co trzyma je w chacie, to krótki zasięg kilometrów, jakie można przebyć na jednym kieszonkowym.


18-letni Mercedes nie wstydzi się pokazywać ze starymi na mieście

Jest raczej odwrotnie. Poruszanie się pełnoletnią C-klasą nie rzuca nikogo na kolana.


Stary samochód nie przyprowadza do domu innych gruchotów

Chyba, że chodzi o części do przeszczepu.


I najważniejsze:

Mercedes nie poda ci szklanki wody, kiedy będziesz stary. Chyba, że wyjdziesz za młodą Hiszpankę o tym właśnie imieniu.


Wynik testu?

Pieprzyć wyniki 😉

Nawet najlepszy i najdroższy samochód to tylko zgrabne połączenie zimnej blachy, paru gadżetów i bezdusznej elektroniki.

Nie ma najmniejszych szans w starciu z żywym, czującym i kochającym człowiekiem.

Więcej na ten temat przeczytacie tutaj:

Dlaczego małe dziecko może zniszczyć facetowi życie?


  • „Opieka społeczna nie odbiera Mercedesów z powodu biedy” – ale komornik już może 😀
    Wydaj już te felietony, ciekawa jestem tej kopalni pomysłów, jaka się urodziła w Twojej głowie 😉

    • Wydam, ale w jakimś wydawnictwie (żeby wyrobić sobie nazwisko, bo zysku z tego raczej nie będzie 🙂 Selfpub zostawię sobie na później 😉

  • Właściwie to ciężki wybór 😉 Parentingowcy cię zjedzą (chyba że nastąpi przebranżowienie na blogi motoryzacyjne)
    Dobry, tekst z jajem 🙂

    • W ostatnim akapicie ubezpieczam się przed parentingowcami 🙂

  • Olga

    „krótki zasięg kilometrów na jednym kieszonkowym” mnie rozwalił. Fajny masz styl! Wpadłam z ciekawości i zostaję 🙂 pozdrawiam!

  • Na szczęście nawet nie lubię mercedesów, więc nie muszę mieć takiego dylematu 😉 Jak zwykle mnie rozbawiłeś 😉

  • Piękny artykuł 🙂 Zdecydowanie warto mieć dziecko i dobre auto 🙂 Skoro mężczyźni zwracają uwagę w nowych brykach to pomyśl sobie jaką furorę zrobi moja córeczka w moskwiczu, gdy ją zabiorę do parku (już widzę tą kolejkę adoratorów) i prośby typu „Dasz się przejechać?” Jak dobrze, że w Moskwiczu jest miejsce dla 2 osób 🙂 🙂

    • A jeśli potraktuje dosłownie pytanie „dasz się przejechać” i zacznie demolować rówieśników swoim moskwiczem? :)))

      • Mam nadzieję, że tak jednak nie będzie 😀 😀 😀

  • Uwielbiam Twoje poczucie humoru:-) mam nadzieję, że parentingowcy też tak do Twojego wpisu podejdą:-)

    Czy na zdjęciu z bejbisem pod tekstem jesteś Ty?

    • W ostatnim punkcie prezentuję oficjalne stanowisko 🙂

      Nie, to tylko pan ze stocka :)))

      • 🙂 wiem i to oficjalne stanowisko mnie rozczuliło:-)

        Podpisuję się pod Agą Skupieńską: wydaj już te felietony. Pięknego dnia:-))

        • Wzajemnie :))

          A felietony będą częściowo oparte na tekstach z bloga 🙂

  • Idealne podsumowanie, uważam tak samo mimo że nie mam mercedesa. 🙂 ale moja 10 miesięczna córeczka jest warta więcej niż cała fabryka majbachów 🙂

  • pani Mondro

    ah te Twoje porównania, no w życiu bym nie wpadła na to… no ale nie jestem Wojtasem 😉

    • :))) A do ilu pokoleń wstecz sprawdzałaś?

      • pani Mondro

        cholera, weź nie strasz 😛

  • Ja Zwykła Matkaa

    Znam takich antyubezpieczycieli aut ;), mam taki egzemplarz w rodzinie ;). Auto to tylko dodatek, odrobina luksusu. A taki mały człowiek to cud :).
    Auto zawsze możesz wymienić na lepszy model, bardziej ergonomiczny ……
    a rozpieszczonego brzdąca ? Trzeba z nim żyć.

  • Z tymi ludźmi różnie bywa, co kto lubi, a co do wypadku, to zależy jaki wypadek, czasem można jeszcze „wyklepać” i będzie jak nowy 😀 Osobliwe porównanie, na pewno będę odwiedzać, podoba mi się styl, byle tak dalej! 😀

  • Sylwia Antkowicz

    Końcówka jest najważniejsza – czyli, że mercedes nam nie poda szklanki wody na starość. Nie powie, że nas kocha 😉
    Uwielbiam Twoje poczucie humoru.

  • Mam dziecko, ale nie pogardziłabym mercedesem (tylko nie tym nastoletnim). Moja odpowiedź na pytanie zawarte w tytule: lepiej mieć dziecko i mercedesa 😀

  • Katarzyna Mirek

    Świetnie napisane 🙂 Dawno się tyle nie uśmiechałam czytając czyjś tekst

    • Zapraszam po więcej 😉 Jest tego trochę na blogu 🙂

  • MrsGrono.com

    Haha swietnie napisane 🙂

  • Jak zwykle rozwaliłeś system tym tekstem! Ale tak jest nie ważne ile kosztowałoby utrzymanie dziecka, to sie nie liczy. Liczą się emocje, więzi, ciepło, relacje!

  • Hahaha zapomniałeś dodać, że mama po porodzie i nocnym wstawaniu jest zmęczona i musi użyć kilku sztuczek, żeby jakoś wyglądać, a dziewczyna w mercedesie – no cóż, do wyboru do koloru ;P a tak poważnie – nie zamieniłabym rodzicielstwa nawet na Ferrari 😀

    • Ja też nie 🙂

      [Chociaż…. mówisz Ferrari? Hmm….]

  • Michał Woroniecki

    Jak dotąd nie dojrzałem do bycia ojcem. Jestem za Mercedesem :))

    • Do tego nigdy się nie dojrzewa 😉 To sprawdzone info 🙂

  • Cudowne!! :)))) ale serio na model na indywidualne zamówienie trzeba czekać ponad 9 m-cy?! Porażka.

  • Andrzej

    ciekawi mnie tylko, co by powiedział Mercedes, gdyby spadł z drzewa kradnąc jabłka? Nastoletnie auta nie uciekają z domu, tylko niekiedy celowo się je z niego wyrzuca, i Panie drogi! błąd! Jak to Mercedes nie poda Ci szklanki wody? Jak zapłacisz, to i tą funkcję Ci dorobią. Na Mercedesa nie dostaniemy programu z 500 +, ale za to zapłacimy za program benzyna plus.. Wiesz o czym mowa:). Nowy Mercedes nie rodzi się w bólach? A co z pracownikami, którzy go produkują? Wiesz ile w takich fabrykach zdarza się wypadków? Stary gruchot nie przyprowadza inych samochodów? Również się nie zgadzam. Wzbudza on zainteresowanie aut oznakowanych np. straży miejskiej, zwłaszcza, gdy jest już w stanie agonalnym:)

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja nadal nie mam prawa jazdy, więc po co mi Mercedes? 😉 A nawet jakbym miała to pewnie … kupiłabym używanego Fiata, a resztę wydała na buty i torebki 😉

  • Już widziałem różne wersje kosztu wychowania dzieci. Jedni mówią, że milion, inni, że pół miliona. Ty piszesz o 200 tysiącach. To brzmi bardziej sensownie, chociaż nie sądzę abym przez 18 lat co miesiąc wydawał na dziecko prawie tysiąc! Dam znać w 2035 i albo się będę napawał, albo uderzę się w pierś 🙂

  • świetny wpis 😀 U mnie 2 takie mercedesy rosną 🙂 I nie zamieniłabym ich na nic na świecie 🙂 Jak to moja 6-letnia córka mówi – nie oddałabym Cię nawet za tysiąc zł 😀

  • <3 i tyle w temacie!
    ps.nowy szablon? 😀

    • Aleś mnie zestresowała tym nowym szablonem 😉
      Stary jest 🙂

      • Jezu- to ja mam skleroze by byłam pewna że wcześniej było inaczej 😀

  • Nie wiem dlaczego do każdego punktu starałem się dopasować Lanosa 😛 Mimo wszystko najbardziej ujęła mnie konkluzja „Nawet najlepszy i najdroższy samochód to tylko zgrabne połączenie zimnej blachy, paru gadżetów i bezdusznej elektroniki. Nie ma najmniejszych szans w starciu z żywym, czującym i kochającym człowiekiem.” – za ten tekst high five!

    • Dzięki 🙂 Taka miała być konkluzja tego tekstu 🙂

  • Klaudia

    Najgorzej jak sie nie ma ani jednego ani drugiego v:

    • To prawda… (odnośnie dzieci). Bo auta są generalnie przereklamowane.

  • Guesswhatpl

    Jak już do Ciebie wpadnę, to nie mogę przestać czytać – rewelacyjny styl i pióro 🙂 Mój ojciec ostatnio podliczył moją wartość rynkową i powiem Ci, że nowy Mercedes klasy S się chowa 😀 Ot tak, dla porównania.
    PS. Kocham swojego tatę najmocniej na świecie!

  • Miło się czyta do porannej kawy 🙂 najlepiej jak by się miało i dziecko i mercedesa :p pewnie wtedy cieszy podwójnie 🙂

  • Gdybym miała podjąć świadomy wybór i ktoś by mi powiedział „Dziecko, albo mercedes” nie wahała bym się, ani chwili. Są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze, są priorytety, są rzeczy które uszczęśliwiają bezwarunkowo. Oczywiście, że wybrałabym merca.

  • Patrycja Lewandowska

    Oczywiście, że Mercedesa. Nie lubię dzieci, wolę zwierzęta.