Leżę i pracuję. Pracuję i leżę


 

Czasami rozbawieni przeglądamy jakąś stronę internetową, by po kilku kliknięciach poczuć się co najmniej głupio…

 


Tak właśnie było, kiedy wszedłem na fan page pewnej agencji marketingowej. Najpierw rozśmieszyła mnie jej nazwa: „Leżę i pracuję”.

Od razu skojarzyła mi się z moim własnym trybem pracy (najintensywniej pracuję wtedy gdy – patrząc z zewnątrz – nic nie robię).

Potem zobaczyłem zdjęcia pracowników agencji. Pomyślałem, że trzeba mieć spore jaja plus jeszcze większy dystans do siebie, żeby prezentować swój zespół w takiej oto pozie.

Toż to olewatorstwo poziom ekspert. Lajcik, lansik i czilaucik w jednym 🙂 Cała ta skrajnie rozpieszczona i rozkapryszona „branżunia” na jednym zdjęciu:

[fot. Agencja marketingowa Leżę i Pracuję]


Słowo, które zmienia wszystko

Zacząłem jednak wgłębiać się w ich stronę firmową i zatrzymałem się nagle na słowie „tetraplegia”.

Szybko sprawdziłem jego znaczenie. Okazało się, że ten medyczny termin oznacza paraliż czterokończynowy powstający na skutek uszkodzenia rdzenia kręgowego w szyjnym odcinku kręgosłupa.

I wtedy jeszcze raz popatrzyłem na ludzi z fotografii…


Brawa za odwagę, jeszcze większe brawa za dystans

W zasadzie nie mam nic więcej do dodania poza tym, że chciałbym zaprosić Was na stronę jedynej takiej agencji w Polsce (http://www.lezeipracuje.pl/).

I jeszcze jedno.

Kiedy poznałem historię założycieli firmy, zupełnie inaczej spojrzałem na nazwę tej agencji. Moim zdaniem, jest naprawdę świetna, choć pierwszy rzut oka wydaje się być zupełnie zwyczajna.

„Na pierwszy rzut oka” to słowo-klucz.



Warto zobaczyć:

Przychodzi klient do freelancera i nudzi tak

  • HenrykTur

    +!

  • Fajny wpis i pomysł na zdjęcia, ale ta świnia podoba mi się najbardziej 🙂