Zdarzyło się jutro, czyli jak zaskoczyć wyszukiwarkę Google


 

Google to cwana bestia.

Każdy, kto tworzy treści internetowe wie, jak trudno jest się wedrzeć na pierwszą stronę wyników wyszukiwania. I właśnie dlatego trzeba ostro kombinować.

Na przykład wyruszając w podróż do… przyszłości.

 


Skąd brać tematy artykułów?

W wielu poradnikach dotyczących pisania blogów (również blogów firmowych) znaleźć można jedno zalecenie: zobacz, czego ludzie szukają w internecie i napisz o tym. W ten sposób powstają teksty typu:

  • Jak pisać bloga
  • Jak naprawić pralkę
  • Wysokość składki ZUS w 2017 roku

Problem w tym, że przebicie się z takimi tematami na pierwszą stronę wyników – jest bardzo trudne. Dlatego radzi się, by korzystać z tzw. długiego ogona. Mówiąc wprost, pisać na tematy bardziej niszowe, nadziewając tekst rzadko wyszukiwanymi frazami:

  • Jak zrobić wpis na bloga, żeby czytelnika wyrwało z butów
  • Jak wymienić uszczelkę pod głowicą w pralce Frania ZX330
  • Ile zapłacę za mały ZUS, jeśli żona urodziła bliźniaki jednojajowe

A gdyby tak nieco… zaszaleć?

Jest jednak jeszcze jedna metoda, którą od jakiegoś czasu sam testuję. Ten sposób to „wpisy z przyszłości”.

O co w nim chodzi? W największym skrócie – o tworzenie artykułów na tematy, które będą wyszukiwane w bliższej lub dalszej przyszłości.

Co to daje?

  • Po pierwsze, spełniamy któreś tam prawo marketingu, zgodnie z którym lepiej jest być pierwszym niż lepszym.
  • Po drugie, zyskujemy czas potrzebny na dochrapanie się wysokiej pozycji na liście wyników wyszukiwania.

Oto kilka przykładów

1) Przedrecenzja książki

W tym przypadku była to próba opisania zawartości książki, której w tamtym momencie nikt jeszcze nie miał w rękach:

„Narratologia” – (przed)recenzja książki Pawła Tkaczyka

2) Przedrecenzja filmu

Podobny mechanizm. Tekst napisany na wiele dni przed światową premierą filmu:

„Dunkierka” Christophera Nolana [przedrecenzja filmu]

3) Recenzja książki przed premierą

To akurat typowa procedura wydawnictw, które rozsyłają książki, zanim te pojawią się w księgarniach:

„Lokatorka” – nietypowa recenzja bestsellerowej powieści

4) Noworoczny artykuł o 12-miesięcznym okresie ważności

To właśnie ten tekst ostatecznie utwierdził mnie w przekonaniu, że warto pisać o rzeczach „z przyszłości”.

Wpis powstał pod koniec grudnia 2016 i dopiero po pół roku przebił się na czołowe pozycje. Dlatego już teraz pracuję nad wersją na rok 2018 🙂

Na czym zarobisz w 2017 roku? Zobacz 10 pomysłów dla kreatywnych

5) Artykuł na temat, o którym nikt wcześniej nie pisał

To bardzo ciekawy przypadek.

Artykuł powstał tuż przed wyemitowaniem pierwszego odcinka odnowionej wersji teleturnieju „Milionerzy”. Treści w nim zawarte odpowiadały jednak na przyszłe potrzeby osób starających się o udział w programie.

Inna sprawa, że sam temat wypełniania formularza zgłoszeniowego do Milionerów był wręcz dziewiczy (nikt się za to wcześniej nie zabrał).

„Milionerzy”: jak wypełnić zgłoszenie do programu?

Uwaga: Nawet jeśli wpis dotyczy przyszłego wydarzenia, a w tekście jedynie snujemy przypuszczenia, zawsze możemy zaktualizować treść, dodając w artykule parę nowych akapitów.


Tematy, którymi już teraz warto się zainteresować

Na pewno warto wziąć przykład z ludzi, którzy handlują domenami internetowymi i np. przeanalizować rok 2018 pod kątem imprez sportowych, premier filmowych, premier technologicznych czy wydarzeń politycznych.

Na co postawiłbym? I o czym już teraz napisałbym artykuł? Oto przykłady tematów:

  • Mundial w Rosji
  • 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości
  • reforma OFE 2018
  • kolejna część Star Wars
  • nowy iPhone 9 😉

Na koniec żart.

A gdyby tak zastawić pułapkę na dziennikarzy, którzy za 3 lata będą szukać materiałów na temat kandydatów w wyborach prezydenckich? 😉

Maciej Wojtas – kandydat na prezydenta 2020

 

  • Ostatnie najlepsze!
    Głosuję na tego pana w ciemno 😀

    • No to jeden głos już mam 😉 [bo ja chyba nie zagłosowałbym na siebie :)))

  • Podróż w przyszłość? 🙂 Piszę się na to 🙂 Po ile bilety za taką przyjemność? 🙂

  • Tematy nie moje, ale wymyślę coś dla siebie, bo przeczytałam z przyjemnością. 😀 A co do wyborów prezydenckich… Zobaczcie, co mamy we wrocławskim kolejkowie.

    https://uploads.disquscdn.com/images/d03d75116d3e868a2dbee9a46d69dca1043fd8bb606c6e6fdd9b3c95ebecac8c.jpg

    • Tematy to tylko przykłady ilustrujące ideę „wpisów z przyszłości”. 🙂

      Co do zdjęcia – rozpoznaję tylko Wałęsę chyba 😉

      • Obok Kwaśniewski i Kaczyński. Z ostatnim miałam problem, ale okazało się, że to Komorowski.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Na coś takiego bym nie wpadła 😉 Generalnie pisanie pod wyszukiwarkę nie jest moją mocną stroną i bardzo go nie lubię. Pewnie dlatego zasięgi mam takie, jakie mam 😉

    • Nie musisz robić wszystkich wpisów pod wyszukiwarkę. Napisz jeden mocny tekst, który będzie lokomotywą bloga (no, może więcej niż jeden). Ale na początek wystarczy. Na Twoim miejscu przygotowałbym coś na wrzesień, coś związanego z nowym rokiem szkolnym.

  • Mimo, że wiem, że napisałeś to w żartobliwym tonie to myślę, że to marketingowy strzał w 10tkę, a wręcz przewidywanie trendów 😉

    • To nie tak 🙂 Żartobliwy jest tylko koniec tekstu. Cała reszta jest zupełnie serio, naprawdę.

  • Teraz to miałam mały zonk. Zaczęłam bowiem czytać komentarze najpierw i widzę „3 years ago”… Trochę mnie przeniosło w czasie ;). Ot siła umysłu.

    • Zonk czy nie – ważne, że ta technika działa 🙂

  • Punkt 4 pzydatny, chyba też już się za to zabiorę, reszta trochę mniej mnie dotyczy, aczkolwiek, muszę się zastanowić, jak mogę to wykorzystać, na pewno jakoś się da!

  • Jak zwykle masz rację. Komentarz bez przykładu jest słabym komentarzem, więc się rozpiszę (czyżbym przebił Cię w liczbie znaków? ;)). A było to tak…
    Tradycyjnie (einmal ist keinmal, ale dwa to już hoho, tradycja) kończyliśmy wraz z przyjacielem rok biegowy posumowaniem naszych wyczynów i porażek. Napisaliśmy, podziękowaliśmy sobie, publikacja poszła, zakończyliśmy rok.
    A tu nagle z początkiem stycznie licznik zaczął kręcić się jak głupi na tym wpisie. Krótki rzut oka w internet i… o jaaaa cię. Dokonaliśmy dokładnie to o czym piszesz. Wyprzedziliśmy (nie)sławną już „Szopkę noworoczną” w TVPis. Tytuł nam się na tyle wpisał w temat, że byliśmy na pierwszej stronie u wujka Google’a w kategorii szopek noworocznych. Nawet przed archiwum telewizyjnym.
    Każdy kij ma dwa końce a SEO swoje prawa, więc niestety współczynnik odrzuceń też poleciał w kosmos, bo nie po to internauci wchodzili w link o „szopce”, żeby nasze foty biegowe oglądać 😉
    https://bwotr.pl/bieganie/szopka-noworoczna-czyli-podsumowanie-roku/

    • Ajjj :))) Dzięki za ten przykład. W ogóle nie wziąłem pod uwagę czego takiego jak „współczynnik odrzuceń”. Ale myślę, że i na to znalazłby się jakiś sposób. W końcu nie ma takich zabezpieczeń, których Polak nie jest w stanie obejść :))

  • To jak Powrót do przyszłości i Oszukać przeznaczenie. 😉

    • Coś w tym stylu 🙂 Paradoksalnie ten sposób naprawdę działa (2 wpisy zrobione tą metodą „ciągną” mój blog, nabijając najwięcej wyświetleń).