Jak pisać dla dzieci (cz. 2)

Dziś zamiast porad – jedno zdjęcie, które mówi więcej, niż tysiąc słów.

O tym, że pisanie dla dzieci to wyższa szkoła jazdy, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. To zadanie niezwykle odpowiedzialne, ponieważ dziecięcy widz, czytelnik czy słuchacz reaguje bardzo silnie na to, czego doświadcza.

Często też nie dostrzega umowności danej sceny, wszystko co widzi, bierze dosłownie i absolutnie poważnie.

Świetną ilustracją tej tezy jest poniższe zdjęcie. Przedstawia ono reakcję dzieci na śmierć smoka w przedstawieniu odgrywanym przez teatr lalek. Miny zaszokowanych widzów mówią same za siebie.

Nie wiemy, czy chwilę później co bardziej krewcy widzowie nie ruszyli w kierunku sceny. A ci o słabszych nerwach nie postanowili w ogóle opuścić widowni.

Warto mieć to na uwadze, konstruując scenariusz czy pisząc książkę dla najmłodszych odbiorców.

Innymi słowy, nawiązując do fotografii samochodu, którą widzicie u góry – umysł dziecka nie jest w stanie pewnych rzeczy… przeskoczyć.

Oczywiście nie znaczy to, że twórczość dla dzieci musi od razu przypominać smak pierwszej kaszki na mleku. Pisząc, trzeba jedynie mieć cały czas w tyle głowy zdolności percepcyjne przeciętnego kilkulatka.

reakcja dzieci

Teatr Lalek, „Moment w którym smok został zabity”
A. Eisenstaedt, Paryż 1963

Zobacz też pierwszą część wpisu pt. Jak pisać dla dzieci oraz część trzecią.