„Dziennik zgorzkniałego freelancera” – zapowiedź mojej pierwszej książki


 

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to za miesiąc skończę swoją pierwszą książkę*.

 


Wbrew tytułowi, nie będzie to książka autobiograficzna. Wręcz przeciwnie.

Niewielką jej część będą stanowić wybrane wpisy z tego bloga. Książka będzie krótka, dowcipna, gorzka i refleksyjna. A jej zakończenie – na pewno mnie (i Was) zaskoczy.

Zacznie się tak (to wersja przed wprowadzeniem miliona poprawek):

Kim jest freelancer? To człowiek, który nie ma stałej pracy.
Okresowo bezrobotny, momentami zawalony robotą po sufit.

Jestem takim właśnie wolnym strzelcem. Człowiekiem, który żyje z pisania. Choć wychodzi mi to w miarę dobrze, cały czas szukam czegoś normalnego.

I właśnie o tym jest mój dziennik. To zapis zmagań z życiem, brakiem weny i klientami, którzy robią mi na złość, nie płacąc w terminie. I o desperackich próbach wyjścia na prostą.

*) równolegle pracuję nad książką dla dzieci (tytuł: „Łaskotki”).

  • Ta książka to nie wiem, ale na Łaskotki czekam!

    • „Dziennik…” to bardziej kaprys i eksperyment formalny, natomiast „Łaskotki” to moje oczko w głowie 🙂

  • Chętnie przeczytam 🙂

    • Książka będzie zaskakująca. [od połowy pójdzie w zupełnie nieoczekiwanym kierunku]

  • Nic tylko pogratulować, bo to sporo pracy. Ja zabieram się za swoją, może przed końcem roku uda się wypuścić, bo sporo się dzieje 🙂