Doktor House i Frank Drebin na tropie dziwaków [quiz]

Wielu artystów było dziwakami. Jedni mniej, inni bardziej. Sprawdź, czy uda ci się rozpoznać kilkoro z nich. Zapraszam Cię na podróż w czasie.

Twoimi przewodnikami w tej wyprawie będą porucznik Frank Drebin i doktor Greg House. Dla ułatwienia – imiona artystów zostały podkreślone. Rozwiązanie quizu znajdziesz na końcu artykułu.

1) POLSKA PISARKA

Drebin: Greg, widzisz tę kobietę, która przegląda się w naszym lusterku?
House: Masz na myśli to skrzyżowanie jamnika z Piastem Kołodziejem*?
Drebin: Chodzi ci o ten wyczyn ostatni koreańskich genetyków?
House: Zaczekaj, otworzę okno, zapytam u źródeł. [House odsuwa szybę w samochodzie] Przepraszam panią, w czym mamy problem?
Kobieta: A, przepraszam, nic, wszystko w porządku. Po prostu wyglądam świetnie i tak młodo, że sama głupieję na swój widok. Więc jak tylko zobaczyłam wasz samochód i to lusterko, to nie mogłam się oprzeć… Zapomniałabym się przedstawić: Maria. Z Polski. Prawie noblistka.
House: Proszę pani…
Drebin: Daj spokój Greg.
House: Dobra, jedziemy dalej. A propos kobiet… Działasz coś w tych sprawach? Jest ruch w interesie?
Drebin: Ech, szkoda słów… Prawdą jest to, co mawiają: glina i kobieta nie pasują do siebie. Zadawać się z babą to jak wziąć na przeczyszczenie. W człowieku zostaje bolesna pustka.

2) AMERYKAŃSKI PISARZ

Centrala: Panowie, nowa robota. Jakiś Truman w Los Angeles, podobno pisarz. Generalnie – dziwny typ. Tylko nie wypowiadajcie przy nim słowa „trzynaście”.
House: Ale co mu jest? Jakie ma objawy?
Centrala: Nic. Zastygł, nic nie robi, bo dziś piątek.
House: Czyli nie ma sensu aplikować mu trzynastu jednostek napierdzielanu dorobotanu?
Centrala: Sugerowalibyśmy raczej coś bardziej między dwanaście a czternaście. Zresztą, to i tak nie pomoże. Facet nie jest w stanie niczego zacząć ani skończyć w piątek.
Drebin: Mam to samo. Przez większość dni tygodnia…

fot3

Halo, z panem Trumanem? Nie? A czy to może numer 13 13 13?

3) NIEMIECKI KOMPOZYTOR

Drebin: Wiesz Greg, bardzo lubię oglądać Twój serial. Jak przerzucacie się tymi histopatologiami i rakami odbytu. Jak ratujecie komuś życie, grzebiąc mu w lodówce i zaglądając tam, gdzie nie wypada.
House: Normalnie bym ci uwierzył, ale problem w tym, że wszyscy kłamią.
Drebin: Dobra, skoro już padło na zwierzenia: czuję się trochę nieswojo, grając z tobą w jednym serialu.
House: To może dla rozluźnienia atmosfery wpadniemy na kawę przed robotą?
Drebin: Gdzie?
House: Do Niemiec, do Ludwiga. Gość, robiąc kawę, zawsze odmierza 60 ziarenek. Ani jednego mniej, ani więcej.
Drebin: Niemcy… Kraj pięknych kobiet i miłych mężczyzn. Albo odwrotnie. Nie pamiętam. Dawno tu nie byłem. Mówisz, że do Ludwiga? No dobra, skoro pytasz, to muszę ci się do czegoś przyznać. Między mną i Ludwigiem nigdy nic nie było. On lubi chłopców z NRD.
House: To nie ten Ludwig. Tamten jest kompozytorem. W dodatku głuchym, żeby było trudniej. Albo śmieszniej.
Drebin: Głuchy kompozytor? A to dobre! Jak ślepy malarz.
House: … albo mądry policjant.
Drebin: Rozwalasz mnie, Greg! A nie… czekaj…

fot1

Kur de-moll, znowu muszę liczyć od początku te cholerne ziarenka!

4) IRLANDZKI PISARZ

Centrala: Mamy dwa zgłoszenia. Wybierzcie sami. Pierwszy to mężczyzna w kostnicy.
Żywy. A drugi to jakby to powiedzieć… branża gazowa. Miłośnik i wielki znawca wiatrów. Ludzkich wiatrów. Konkretnie swojej żony.
House: Naprawdę nie macie nic ambitniejszego? Ten w kostnicy to pewnie Dickens. Koleś przychodzi tam szukać inspiracji. Dobra, jedziemy do tego gazownika. Jak się nazywa?
Centrala: James, ten od Uli…
Drebin: OK, jakby co, to ja zostaję w samochodzie. Nie chcę ryzykować.
House: Każdy ryzykuje, wstając rano, przechodząc przez ulicę albo wtykając nos w wentylator.
Drebin: Ej, sorry Gregory, ale to moja kwestia!

5) FRANCUSKI PISARZ

House: W sumie to trup, więc nic tu po mnie, chociaż chętnie popatrzę.
Drebin: Kto to?
House: Francuz, 51 lat, zawał. Onor jakiś tam, podobno pisał komedie.
Drebin: Nie kojarzę. Umarł ze śmiechu czy tak po prostu?
House: Zaraz się dowiemy.
Drebin: Co robisz?
House: Biorę krew do analizy. Sorry, to chyba z przyzwyczajenia. Ciekawe, wygląda jak kawa, pachnie jak kawa, smakuje jak… etiopska Djimmah, nawiasem mówiąc świetna arabica…
Drebin: Nie mów, że jak kawa…
House: Z minimalną domieszką krwi. Do smaku.
Drebin: To ile on tego musiał pić?
House: Na moje oko jakieś 40-50 filiżanek dziennie.
Drebin: [nuci pod nosem] Kawa się nadawa, lecz gorzała szybciej działa… To co, lecimy dalej?

6) AMERYKAŃSKI POETA

Centrala: To już ostatnie zadanie. Prawdziwy, martwiusieńki trup, normalnie jak żywy. Znamy nawet imię denata: Vachel.
House: Też mi nowina. Przecież everybody dies, no nie?
Centrala: Wiemy, że umarł. Nie znamy tylko powodu. Facet popełnił samobójstwo. Połknął środek do czyszczenia. Wiemy tylko, że przed śmiercią co krzyczał o tym, że chciały go dopaść, ale on dopadł je pierwszy. Pytanie – co miał na myśli?
Drebin: To akurat jest proste. Zarazki. Kojarzę człowieka. Facet był święcie przekonany, że jego żona sypia z innymi mężczyznami.
House: Codziennie widuję takich w przychodni. No i super, to miała być ta zagadka dla mnie. Zepsułeś mi zabawę.
Drebin: Ale on twierdził, że żona robi mu to specjalnie, żeby go zarazić kiłą czy innym syfilisem.
House: O, to już znacznie ciekawsze. Centrala, czy ten gość na pewno nie żyje?

*) kursywą oznaczono autentyczne słowa artystów, opinie o nich oraz cytaty z seriali, w których główne role grali dr House i Frank Drebin


ROZWIĄZANIE QUIZU:

Polska pisarka – Maria Dąbrowska – uważała się za bardzo piękną kobietę (ci, którzy ją znali, byli, delikatnie mówiąc, odmiennego zdania)
Amerykański pisarz – Truman Capote – był przesądny, unikał „trzynastki” jak tylko mógł, a dodatkowo nie był w stanie niczego zaczynać ani kończyć w piątek
Niemiecki kompozytor – Ludwig van Beethoven – przygotowując kawę, zawsze odmierzał dokładnie 60 ziarenek
Irlandzki pisarz – James Joyce – napawanie się produktami ubocznymi przemiany materii (gazami) sprawiało mu niewątpliwą przyjemność, a zapachy emitowane przez żonę zdecydowanie należały do tych, które cenił najbardziej
Francuski pisarz – Honoré de Balzac – pił około 50 filiżanek kawy dziennie
Amerykański poeta – Vachel Lindsay – miał obsesję na punkcie czystości, odbierany był jako dziwak, dziś wiemy, że cierpiał na nerwicę natręctw


Inspiracje oraz źródła cytatów:
wikipedia.pl
geekweek.pl
niewiarygodne.pl
Fot. wikipedia.pl oraz pixabay.com