8 twarzy Garbusa. Film drogi

Jedno genialne zdjęcie. Kilka piosenek w tle.
I pewien niezwykły samochód.

Tyle potrzeba, by stworzyć swego rodzaju film drogi. Wziąłem na warsztat fotografię, której autorem jest George Tice. Zobaczcie, jak fantastycznie zmienia się nastrój tego samego zdjęcia, jeśli za każdym razem zilustrujemy je innym tekstem i inną muzyką

vw1

Scena 1

Mój film zaczyna się bajkowo. Wystarczy lekko zmrużyć oczy, by zamiast Garbusa jadącego drogą zobaczyć… źdźbło trawy, po którym sunie mały żuczek. Dlatego też, jak ulał pasują tutaj słowa piosenki „Pszczółka Maja”.

Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie
Świat, w którym baśń ta dzieje się…

vw

Fot. 1 – Maleńki żuczek mieszka w nim,
co wieść chce wśród pojazdów prym.


Scena 2

Kolejna scena z jadącym samochodem pokazuje, że rzeczywistość nie jest jednak tak kolorowa. Ta cisza i gęsty mrok są co najmniej przerażające:

Tu cichosza tam cicho
i w ogóle nic ni ma
wiosna to czy lato
jesień albo zima

vw

Fot. 2 – Jak widać, nie ma Mickiewicza, nie ma Miłosza
ani paru innych mistrzów kierownicy.


Scena 3

Nasz bohater nadal przemierza pustkowie. Wystarczą jednak dwa proste słowa: „powrót taty”  i od razu czujemy się jak małe dzieci, które z nosami przyklejonymi do szyby okiennej, z rosnącą niecierpliwością oczekują na powrót ojca z pracy.

Wtem słychać tarkot, wozy jadą drogą
I wóz znajomy na przedzie;
Skoczyły dzieci i krzyczą jak mogą:
„Tato, ach, tato nasz jedzie!”

vw

Fot. 3 – Powrót taty


Scena 4

Tymczasem akcja zaczyna się zagęszczać. Dwa kolejne słowa zmieniają diametralnie sens poprzedniego zdjęcia. Wyczekiwanie na ojca zmienia się w strach przed człowiekiem, który prawdopodobnie przepił całą wypłatę…

vw

Fot. 4 – Powrót taty. Bez wypłaty.


Scena 5

Awanturujący się ojciec to jednak nic, w porównaniu z prawdziwym – kosmicznym zagrożeniem. Sylwetka Garbusa nieprzypadkowo zaczyna przypominać niezidentyfikowany obiekt latający.

Te zaokrąglone kształty, śmieszne reflektory i ciasnawa kabina. To przestaje być śmieszne. To nie jest komedia Tima Burtona „Marsjanie atakują”. To początek końca:

Hej, hej – Mars napada
Dookoła ludzi gromada
Hej, hej – Mars atakuje
Żadnej litości nie czuje

vw


Scena 6

Połowa filmu przynosi pierwsze zaskoczenie: nie ma żadnych Marsjan! To tylko słynne łotewskie halucynacje z niedożywienia. Wątek kosmiczny pojawi się, ale dopiero w straszliwym finale.

Tymczasem okazuje się, że kierowca jest człowiekiem do głębi samotnym. Tak naprawdę nikt już na niego nie czeka w domu. Dzieci dawno wyfrunęły z gniazda.

Sytuacja nie do pozazdroszczenia. Grunt to robić dobrą minę do złej gry:

I nawet kiedy będę sam
Nie zmienię się, to nie mój świat
Przede mną droga którą znam,
Którą ja wybrałem sam

vw


Scena 7

Kim jest kierowca? Dokąd jedzie? Coraz więcej pytań pojawia się w głowach widzów. Nieco światła na sprawę rzuca cytat z kolejnej piosenki:

Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie,
ciężka jest od listów torba listonosza dziś.

vw

Fot. 5 – [spoiler] Kierowca okazuje się być listonoszem.


Scena 8

Już wiemy, że to listonosz wraca do domu. Tylko ta torba pełna listów, odcinków rent i emerytur… Wyraźnie coś tu nie trybi. Czyżby listonosz uciekał z pokaźnym łupem? Ale po co?

Spójrzmy na drogę, po której jedzie nasz bohater jak na Drogę Mleczną. Dookoła ciemność. Nieprzebyty kosmos i tylko wąski pasek światła galaktyki.

Czyżby listonosz myślał o przeprowadzce? O rzuceniu wszystkiego w cholerę? Zaczęciu wszystkiego od nowa? I do tego potrzebna jest mu torba pieniędzy?

Czy na Ziemi nie ma już dla niego miejsca? A może to pieniądze na zakup nowego samochodu?

vw


Scena 9

Kierowca patrzy się tępym wzrokiem w dal. Włącza radio. Słowa ostatniej piosenki, którą w swoim życiu usłyszy Garbus – nie napawają optymizmem.

Nie mam do Ciebie cierpliwości
To pewne że już nie będę mieć
Minął termin twojej przydatności
Gwarancja nie obejmuje Cię

Zaczyna się tarantinowski, rozciągnięty niczym stary pasek klinowy dialog człowieka z samochodem. Ta kłótnia i tak nie ma sensu, bo kierowca już dawno podjął decyzję.

Nie pozostawiasz mi wyboru
Na lepszy model zmienię Cię
Nie potrzebuję w domu złomu
Dłużej nie…

czarna dziura

Samochód zbliża się do celu swojej podróży. Kierowca wysiada. Zawiesza ciężką torbę na ramieniu. Odchodzi. Nie chce patrzeć na to, co zaraz się stanie.

Jego wierny przyjaciel zostanie sprasowany ciężarem nie do udźwignięcia. Zniknie w czeluściach czarnej dziury hutniczego pieca. Garbus już wie, że to droga bez powrotu…


Scena 10

Reflektory Volkswagena powoli gasną. Jeszcze ostatnie obroty spracowanego silnika. Jeszcze resztki płynu krążą w przewodach chłodnicy… Gdy nagle…

Turn the clock to zero boss
The rivers wide we’ll swim across
We’re starting up a brand new day

Garbus ostatkiem sił próbuje przetłumaczyć te dziwne słowa piosenki, która dochodzi nie wiadomo skąd: Przekręć licznik na zero, coś tam coś tam, zaczynamy nowy dzień. Że jak?!


Scena 11

Ostatnia scena nie pozostawia wątpliwości. Jeśli istnieje raj dla Garbusów, to nasz samochód właśnie tam się znalazł.

To miejsce, w którym każdy samochód dostaje zupełnie nowe nadwozie i licznik przebiegu bez limitu kilometrów…

new beetle

vw2

  • No proszę. Autor plus 5.