O człowieku, który miał 7 sekund na zakochanie się

Każdy ma swoje zboczenie zawodowe.

Moje objawia się tym, że praktycznie wszędzie widzę historie, które aż się proszą, żeby się nimi (filmowo / literacko) zająć.

Tak właśnie było na przykład wczoraj, kiedy oglądałem dokument o mężczyźnie, który zachorował na opryszczkę.

Choroba generalnie raczej mało efektowna – jednak w tym przypadku stało się inaczej. Wirus dostał się do mózgu pacjenta i poczynił tam niewyobrażalne spustoszenia.

7 sekund na miłość

Mężczyzna zapadł na wyjątkowo ciężką postać amnezji. Jego pamięć potrafiła zapisywać informacje tylko na około jedną … sekundę.

Oznaczało to, że każde mrugnięcie powiekami niejako „resetowało” wszystko do zera. Zamykając na moment oczy, usuwał z głowy wszystkie wspomnienia.

Dopiero z czasem, po wielu latach udało się wydłużyć okres utrzymywania informacji aż siedmiokrotnie. Czyli do całych siedmiu sekund.

Co najmniej przez cały okres jego choroby (20 lat) – żona była (i jak można było zobaczyć w filmie – nadal jest) dla niego wsparciem. Mówiła, że cały czas go kocha. Co więcej, że nieustannie czuje miłość swojego męża.

Nie wiem, jak wygląda to w praktyce, ale można wyobrazić sobie, że w ciągu każdych siedmiu sekund człowiek ten musi nie tylko rozpoznać żonę, nie tylko uświadomić sobie, że jest jej mężem, ale przede wszystkim – od nowa zakochać się niej.

Niezwykłe? I to jak…

Muzyka, która nie chce wylecieć z głowy

7-sekundowa pamięć to nie wszystko.

Okazało się, że w mózgu mężczyzny pozostały wspomnienia nietknięte przez chorobę. Dotyczą one muzyki, a konkretnie nabytej w przeszłości umiejętności gry na fortepianie.

Krótkie chwile, gdy zasiada do klawiatury i gra Bacha, sprawiają, że na moment życie mężczyzny wraca do normy. Jednak z ostatnim uderzeniem klawisza ta wyprawa do świata sprzed choroby – nieuchronnie się kończy.

Jednym słowem, fortepian pełni tutaj rolę aparatury podtrzymującej go przy życiu.

Kto chciałby się z nim zamienić?

O tym, że ta historia to doskonały materiał na film albo książkę – nie muszę pisać, bo to oczywiste.

Zastanawiam się jednak nad czymś innym. Czy taka postać amnezji (brak pamięci krótkotrwałej) może mieć jakieś zalety? Czy można znaleźć korzyści z pamięci, która „kasuje się”, powiedzmy – co rano?

Macie jakiś pomysł?



Warto zobaczyć:

„Milionerzy” – kto ma największą szansę wygrać w tym teleturnieju?

Jak napisać poradnik podrywania? [wpis walentynkowy]

  • Oj z tą opryszczką to straszna historia. Osobiście znam a raczej znałam dziewczynkę, która umarła z powodu opryszczki, oraz koleżankę, której odjęło nogi – i znowu z powodu opryszczki. To straszny wirus

    • Ja z kolei słyszałem o matce, która pocałowała swoje nowo narodzone dziecko. Pocałunek okazał się śmiertelny właśnie przez opryszczkę.

  • „Moje objawia się tym, że praktycznie wszędzie widzę historie, które aż się proszą, żeby się nimi (filmowo / literacko) zająć.” – mam tak samo 🙂 Wszędzie widzę inspiracje, tzw. „drugie dno” to jest fajne, ale też męczące 🙂 Świetna historia, choć i też trudna. Moja babcia, która mnie wychowała ma Alzhaimera… Przykre jest to, że teraz nawet mnie nie pamięta, ale choroba nie wybiera.

    • Z Alzheimerem i ogólnie chorobami dotykającymi „myślenia” – to generalnie kiepska sprawa. Zwłaszcza dla kogoś, kto „zarabia na życie głową”.
      Kiedy chodziłem do liceum muzycznego, nauczyciele gry na instrumentach zwracali nam często uwagę na to, żebyśmy uważali na swoje dłonie (bo to nasze „narzędzia” pracy).
      Pytanie – w jaki sposób copywriter ma dbać o swój „sprzęt”? [w sumie to fajny temat na wpis]

      • Bardzo fajny temat na wpis, myślę że przede wszystkim dużo odpoczywać, czyli dużo się resetować 🙂 Ironia losu…i kto to pisze 😉 Chyba nigdy „nie naumiem” się odpoczywać 🙂 🙂 Jak tak teraz pomyślę, to chyba tylko kilka razy w życiu tak naprawdę odpoczywałam np. bez książek. Łukasz mi ciągle mówi „odpoczywaj”, „rób przerwy”, a ja swoje! 😉 Kiedyś bardzo źle się czułam, pierwszy raz w życiu położyłam się do łóżka o 19! No i poleżałam sobie z 5 minut, po czym stwierdziłam „Nie, to nie dla mnie! Wstaję!” 😀 😀 😀

        • Też mam to samo 😉
          Gdyby nie biologiczna konieczność snu, pewnie pracowałbym na okrągło, 24 h na dobę :)))

  • Hmmm chyba był kiedyś taki film, o kobiecie, która każdego dnia rano zapominała wszystko co działo się w jej życiu… Ale nie przypomnę sobie teraz tytułu. 🙂

  • Katarzyna Wójcik Respendowicz

    To jakoś koszmar z tą opryszczką!

  • Chyba jednak tak bym nie chciała. Niesamowite, że fortepian potrafi zdziałać cuda.

  • Klaudia

    Korzyści za amnezji? Brrr, dla mnie to strasznie smutne. Mam do czynienia z ludźmi, którzy w różny sposób pamiętają albo raczej nie pamiętają. Sytuacja ich rodzin jest w szczególności trudna